Długo opierałem się modzie na hummus. Nie wiem dlaczego. Może nie dorosłem, bo jeszcze jestem opornym dzieckiem. A może jeszcze nie byłem gotów. Najlepszym wytłumaczeniem jest, że ewolucja jeszcze mnie do dotknęła. Jedne gatunki ewoluują szybciej. Na inne trzeba chwilę poczekać. Oto, dzisiaj zostałem hummusem erectusem. Polecam zrobić ten krok. I być tego pewnym, bo z hummusowej drogi nie ma powrotu.
Hummus pochodzi z bliskiego wschodu. Dokładne jego pochodzenie jest legendarne - podobno został wymyślon w średniowieczu przez sułtana Saladyna, ale gdybym był sułtanem nigdy bym nie wszedł do kuchni. Pławiłbym się i pływał w złotym piasku. Nie byłby to jednak piasek z kwarcu, ale ze szczerego złota, nie szczędzącego komplementów.
O pochodzenie hummusu i najlepszy przepis trwa wojna pomiędzy Izraelem i Libanem. W 2013 roku Liban poniósł wielkie zwycięstwo wyrabiając 10 ton hummusu. Przygotowano talerz (który został największym na świcie naczyniem z terakoty). Libańscy kucharze przygotowali 10 452 kilogramy ciecierzycowej pasty. Tym wyczynem dwukrotnie przebili wcześniejszy rekord należący do Izreala - ustanowiony w arabsko-izraelskiej wsi Abu Gosh. Założę się, że nie wyrzucili ani grama.
Hummus jest prostym daniem i nie składa się z wielu składników. Jednym z nich jest pasta, czyli sezam z oliwą. Zblendowany na gładką pastę - malakserem, bo potrzebuje drobnego zmielenia. Można oczywiście ją kupić, ale tam gdzie nie można jej dostać, a trzeba zrobić hummus ( bo mus!) można zrobić ją w domu.
By hummus wyszedł taki jak trzeba, ważne są proporcje. Dlatego warto używać wagi kuchennej. Wtedy za każdym razem wyjdzie taki jak być powinien. Jak zresztą każdy przepis.
Pasta tahini:
- 100 g sezamu w ziarnach, prażonego
- 30 g oliwy z oliwek,
1. Sezam praż partiami na suchej patelni, aż się zarumieni i wyda zapach. Często mieszaj, potrząsaj, dybaj wzrokiem.
2. Przenoś sezam do malaksera, wsypuj ostrożnie, bo sezam ucieka, a potem jedzą go myszy. Zacznij malakserować i dodawaj stopniowo oliwę.
3. Im dłużej tym gładsza pasta.
Hummus:
- 150 g ciecierzycy suchej, moczonej przez noc,
- pół łyżeczki sody oczyszczonej,
- 60 g tahini,
- 50 ml soku z cytryny,
- 2 ząbki czosnku, obrany i drobno posiekany,
- sól i coś do przybrania, byle nie sukienka - prażone pestki, oliwa, przyprawy - pieprz cayenne lub kmin rzymski.
1. Ciecierzycę wypłucz i namocz przez noc w wodzie. Rano odcedź i wsyp do rondla, który zalej wodą w stosunku 1 do 3. Dodaj sodę oczyszczoną i gotuj na wolnym ogniu przez godzinę lub dwie do czasu, aż ziarno będzie się rozpadać w palcach.
2. Zdejmij z ognia i przecedź ziarna, zachowaj wodę! Przepłucz ciecierzycę zimną wodą mieszając ziarna ręką, aż zejdzie z nich skórka, a jak nie zejdzie to obierz.
3. W malakserze malaksuj tahini i sok z cytryny, dodaj czosnek i sól z 80 ml wody z gotowania ceicierzycy. Miksuj na gładko. Dodaj ziarna ciecierzycy. Gdy będzie brakować soli lub cytryny, dodawaj do woli. Gdyby hummus był za rzadki dodaj odrobinę wody z gotowania ciecierzycy. Aż do osiągnięcia odpowiedniej gęstości. Takiej, żeby można go było go nabierać łyżką.
4. Przełóż do miseczki i zrób go pięknym, dodając różnakie ziarna - nawet ciecierzycę i oliwę, przyprawy.
Hummus podawać w temperaturze pokojowej. Zimny nie uwalnia swego bukietu.




i te pestki dyni, pycha!
OdpowiedzUsuńprzepis super , ale po co ta soda?
OdpowiedzUsuńChciałbym, żeby odpowiedzią na to pytanie, jak na wszystkie pytania wszechświata, było 42. Ale tak naprawdę soda skraca czas gotowania ciecierzycy i moim zdaniem walczy z jej zapachem.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńNigdy go nie jadłam, brzmi ciekawie:-)
OdpowiedzUsuńpróbuj, ale uważaj, bo nie można się powstrzymać:)
Usuńsoda nie jest wskazana do gotowania, a dlaczego ten hummus jest tak bardzo zaoliwiony???
OdpowiedzUsuńTo ciekawe dlaczego soda nie jest wskazana i kto tego zabronił? Jakbyś mógł, drogi czytelniku, rozwinąć. A hummus jest tak zaoliwiony, by łatwiej było przepchnac go razem z całą miską. Próbowałem , sprawdza się, wchodzi jak naoliwiony:]
Usuń... wlasnie dzisiaj uslyszalam od bardzo doswiadczonego mistrza kulinarnego ze sody nie powinno sie uzywac do gotowania straczkowych, ja osobiscie nie uzywam sody do gotowania straczkowych juz od dawna a gotuje i ciecierzyce i fasole czarna!! bardzo dobra!!polecam !!!
OdpowiedzUsuńJuż wiem dlaczego! Robi się woda sodowa i może uderzyć do głowy:)
Usuń.. jezeli chodzi o zapach cieciorki podczas gotowania to dodajesz lisc laurowy i ziele angielskie lub lyzke przyprawy do zup wlasnej roboty, hm???ja wiem jak to sie robi ,a jeszcze jezeli idzie o humus to dajesz wody z wywaru cieciroki /tak jak sam proponujesz w przepisie?/ i blendujesz a nie az taki ilosci oleju, ja rozumiem ze poznajesz swiat kulinarny i gratuluje !! glowa do gory !!!Rob to z czym sie czujesz najlepej!!!Powodzenia!!
OdpowiedzUsuńNa razie to jestem, w mojej kulinarnej przygodzie z komentarzami, lekko zagubiony bo nie wiem gdzie zarzut a gdzie pytanie. Oliwą i pestki dyni służą prezentacji i smakują wybornie.
UsuńA.... woda sodowa !!!!!to moze uderzac do glowy i bez sody!!!
OdpowiedzUsuńZarzutow to nie mam tylko ..podpowiadam !! Tak .. tak.oliwa tez umiarkowanie, tak jak z kazdym innym produktem a pestki to sluza nie tylko prezentacji a przede wszystkim zdrowiu!!!! Czytaj wszystkie informacje i sie nie obrazaj a tworz wlasne inspiracje w jedzeniu!!! Smacznego!!!
OdpowiedzUsuń