-->

środa, 20 sierpnia 2014

Tatarski pierekaczewnik na słodko

Małe miejscowości rządzą się własnymi prawami. Udało mi się urodzić w jednej, w której na przestrzeni wieków istniało i współżyło ze sobą wiele narodów. W regionie są, oczywiście Polacy, śladowe ilości Tatarów, Rosjanie, Białorusini i Litwini. Styka się prawosławie, islam i chrześcijaństwo. Etniczny kocioł kultur i religii. Kocioł ten symbolizuje obelisk o pięciu twarzach, choć lepszy byłby kocioł rosołku.

Miasto stara się kultywować dorobek ówczesnych kultur organizując rożne lokalne wydarzenia. Festyny czy dni miasta, na których kultywowana jest przeważnie kultura biesiadno - weselna. Jest to specjalność kresów, a niedługo całego kraju. Kresy przyciągają. Kresową przyrodą, stanem umysłu, spowolnieniem czasu, ciszą, spokojem lub urodą lokalnych kobiet. Moim magnesem jest rodzinny dom.


Magnes ten sprawił, że trafiłem na lokalną imprezę na świeżym powietrzu. Lato sprzyja organizowaniu różnorakich festynów. Jest dzień Świni, dzień Truskawki, dni strażaka lub dni miasta, każdego miasta powiatowego. Posiadać własny festyn jest pragnieniem każdego burmistrza lub wójta. Tym razem jest to Tatarski Festyn nazywany Letnią Akademią Wiedzy o Tatarach. Zimowej nie ma. Żeby pokazać cykliczność wydarzenia, dodawany jest zmieniający się co roku numerek. Jest to już szesnasta Akademia. Organizowana jest na jedynym placu Sokółki, z którego przewrotnie zrobiono parking. Plac jest w miejscu reprezentacyjnym, przed Urzędem Miasta i Strażą Pożarną, w samym centrum miasta. Tuż  przy drodze do Białegostoku. Parking staje się centralnym miejscem miasta. Potrzeba bliskości samochodu świadczy tylko o postępującym zniewoleniu przez ten środek transportu. Zniewolenie to przeradza się niekiedy w cześć. Fakt, że samochód stał się przedmiotem kultu widać prawie każdego wieczoru na ulicach. Wyznawcy odziani są w dziwne szaty - ortalionowy habit i mają ogolona po ariańsku głowę.

Akademia zaczęła się wcześnie. Od 11 ustawiano i regulowano dźwięk, zatem mogliśmy buszować wśród lokalnych rozmaitości przy marszowym akompaniamencie technika - 1, 2, 3, próba, 1, 2, 3.
Liczba straganów była ograniczona miejscem przeznaczonym na trybuny, scenę i miejsce do tańczenia. Nie mogło być ich więcej bo nie starczyło wystawców. Sami nie przyciągnęli takiego tłumu jaki pojawi się wieczorem. Tego samego dnia miały wystąpić lokalne gwiazdy disco - polo. Lokalne gwiazdy, a ten lokal to cały wchód Polski. Discopolizm,  zaraza przenoszona drogą dźwiękową. Będą bawić się do hitów lata, zimy, wszechczasów. Hity te muszą zawierać - miłość, seks, odrzucenie, niespełnienie, radość z poruszania się autem lub ciągnikiem. Nie jestem pewien czy jest utwór o jedzeniu ciasta. Muzyka ta wydaje się być ogólnowszechświatowa. Dostaniesz to czego pragniesz i o czym chciałbyś śnić, a jeszcze o tym nie myślałeś. Pod warunkiem, że jest to sąsiadka. Uniwersalność disco polo przejawia się w tym że, pod sceną będą tańczyć Don Jose spod spożywczaka i miejscowy urzędnik Urzędu Miasta, w braterskim uścisku wyczekując spełnionej miłości. 

Wśród straganów znajdowały się stoiska z produktami litewskimi, cukierkami, przyprawami i regionalnym garnkami z Niemiec. Były również ze starociami, wyglądały jak żniwa po szalbierczych wypadach do poniemieckich domów albo po prostu cały asortyment został skupiony z tamtejszych targów staroci. Nie wyglądało to dobrze, ale znalazł się jeden okaz oddający dzisiejszy stan pojednania rosyjsko - amerykańskiego.
tatarski pierekaczewnik slodko slono sokolka

Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, obojętnie czy był dzieckiem czy podeszłym jegomościem noszącym zacny i przaśny brzuszek. W trakcie przechadzki słyszałem przerażającą groźbę młodej matki rzuconą w stronę źle zachowującej się córki "Nic Ci nie kupię, zobaczysz!" Z taką ilością dostępnych atrakcji byłem przerażony losem dziewczynki. Jednak musiała mieć doświadczenie w radzeniu sobie w sytuacjach kryzysowych, bo zobaczyłem ją potem, z kolorową pluszową papugą i lizakiem. 
tatarski pierekaczewnik slodko slono sokolkaPo drugiej stronie ulicy zorganizowano kącik zabaw dla dzieci, zajmujący cały park. a w nim: malowanie twarzy, zorbing, trampolina na linach, smutni klauni po pedagogice nie byli w stanie poskromić niekontrolowanych ataków agresji miejscowych dzieci. Było też stanowisko do strzelania z tatarskiego łuku. Na amerykańskich festynach młodzież strzela z Colta albo z M16, a na tych najlepszych w Texasie sterują dronami i strzelają z rakiet Patriot. Tutaj strzela się z łuku i tylko do tarczy. Jeszcze długa militarna droga przed nami upstrzona smutnymi buźkami dzieci strzelających z tatarskiego łuku do marnej i małej tarczy.
W tym całym zabawianiu dzieci zapomniano o osobach starszych, którym nie starcza gapienie się na starocie i jedzenie. Pamiętał o nich Żubr i dzięki temu że nie zabrano wszystkich ławek mieli na czym siedzieć.
tatarski pierekaczewnik slodko slono sokolka


W końcu możemy przejść do kuchni. Rzeczywiście było co zjeść. Podlasie zawsze oferuje sytość po skończeniu posiłku. Najadłem się jak tatarski dzik. Oczywiście zaczynając od deseru a na niego  - wschodni przysmak - baklava. Zdecydowanie najjaśniejszy punkt całej Akademii, choć nie pokazali jak się robi. Było na co popatrzeć przed jedzeniem.
tatarski pierekaczewnik slodko slono sokolka

Od lewej: baklawy po trzykroć orzechowe, były ze wszystkimi orzechami oprócz brazylijskich, a więc jest pistacjowa, nerkowa i migdałowa. Migdałowa i pistacjowa dzięki charakterystycznemu smakowi orzechów zdominowały moje podniebienie aż do obiadu. Druga szczególność to gniazdko z orzechami w cukrowym cieście. Gniazdko zostało uwite przez Pistaciusa domesticusa - cukrowego ptaszka. Jest to regionalny wytwór przyrody, nieco dziwny też całkiem. Niestety pistacje zostały dodane przez człowieka.
Po tym matematycznym żarcie trzeba przejść do konkretnego jedzenia, którego nazwy są przyciągają ucho. Wymienię te najważniejsze.
  1. Soczewnik - drożdżowego pierożka z soczewicą w środku doprawioną czosnkiem i majerankiem,
  2. Czaburek - ciasto jak w przypadku soczewnika,  z mięsem wołowym w rosole.
  3. Listokownik - ciasto drożdżowe warstwowane z na słodko z serem i rodzynkami, lub jabłkami, albo śliwkami.
  4. Czik - czak - tatarskie ciasteczka oblane miodem, makiem - też oblane.
  5. Tatarskie pierogi  - pieczone, smażone lub gotowane. Z nadzieniem kapuściano mięsnym lub mięsno cebulowym z dodatkami o nazwach: kibiny, pieremiacze, cebulniki, jeczpoczmaki, samsa, kartoflaniki, czeburki, manty. Tylko niektóre z nich nie brzmią jak nazwy egzotycznych zwierząt.
  6. wiele innych potraw, wraz ze zdjęciami można znaleźć na stronie www.kruszyniany.pl
Jeśli jeszcze tego mało to jest jeszcze Pierekaczewnik, który z racji tego, że przed baklavą aparatowi zabrakło energii, nie został uwieczniony. Postanowiłem zrobić własny. 
Pierekaczewnik jest potrawą regionalną, jak wszystkie wymienione wyżej i jak cała Tatarska kultura, którą można znaleźć w Podlaskim. Unia nadała status Gwarantowanej Tradycji Specjalności samemu Pierekaczewnikowi jak i wszystkim Tatarom. Ochrona na najwyższym poziomie. Mój Pierekaczewnik będzie obrazą majestatu, Tatarzy się obrażą i skończę na dnie internetu przebity strzałami tatarskiego łuku. 
Słowo Pierekaczewnik pochodzi z języka białoruskiego - перакачаўнік, jest to danie regionalne kuchni litewskiej, białoruskiej i tatraskiej. Zaś jego pochodzenia trzeba szukać w rosyjskim pierakaczaunik,  pieriekatywat’, – przewałkowywać. Jak nazwa wskazuje wymaga wielokrotnego wałkowania i przewałkowaywania i jeszcze jednego wałkowania. Można go robić na dwa sposoby. Na słono, wtedy jest przekładany warzywami i mięsem, np.  duszoną wołowiną, gęsiną, czy mięsem indyka, lub na słodko, z twarogiem z rodzynkami, ze śliwkami czy jabłkami. Istotą Pierekaczewnika jest makaronowe ciasto tak cienkie, że aż przezroczyste. Gdy ciasto podniesione przed oblicze przygotowywacza daje prześwit cieńszy niż w wiejskim BMW, jest gotowe. Starałem się odtworzyć Pierekaczewnik, który jadłem w sobotę. 
Na całość składa się:
  • 5 żółtek jaj,
  • 500 g mąki,
  • 2 łyżki stołowe zimnej wody,
  • 1 łyżka oliwy z oliwek,
  • radość ugniatania i mieszania,
  • 250 g twarogu półtłustego,
  • rodzynki.
Ciasto w Pierekaczewniku jest najważniejsze, najlepiej uczynić ciasto elastyczne na tyle, aby mogło po rozwałkowaniu ukazać swoją przezroczystą naturę. Zrobiłem farsz z twarogu z rodzynkami dodając twaróg do rodzynek albo odwrotnie, a potem bez znaczenia dla kolejności, trochę cukru.

Ugnieść ciasto z jajek, mąki wody, i oliwy z oliwek najpierw mieszając w misce, a gdy się połączą ugniatając je aż będzie elastyczne. Potem rozwałkowywać cienko uważając aby się nie przerwało, w tym celu podsypując mąką. Rozwałkować 12 płatów. Jak przy wszystkich przekładańcach trzeba mieć co przekładać. Przez pierwsze 6 przekłada się masłem smarując po obu stronach, po 6 - tej dodajemy cały farsz a na górę znów 6 warstw ciasta przełożonego masłem.
Następnie zawinąć wszystko w rulon, a potem zakręcić ślimaka. Piec w prodiżu lub w piekarniku. W obu przypadkach około 2 godzin uważając, aby się nie przypalił. Zapewne zastanawiacie się co to prodiż. Otóż, prodiż to bardzo sprytne urządzenie.


tatarski pierekaczewnik slodko slono sokolka

Ten Pierekaczewnik choć jest bliski wyglądem nijak ma się do tego z Tatarskiego stoiska na Festynie. Ciasto wyszło zbyt grube a przez to twarde. Przestrzegam, by Ci którzy zdecydują się na tego pracochłonnego ślimaka, pilnowali przezroczystości. Na następnej Akademii powinni wprowadzić warsztaty kulinarne. Nie zniweczy to tradycji, a uratuje trochę mąki.
Podlasie zapewnia wiele rozrywek. Może ubawić, zaskoczyć i nakarmić. Nie tylko schabowym z kapustą i ziemniakami. Dojeżdżają tu pociągi, jest droga szybkiego ruchu, trasa jest długa i pełna niebezpieczeństw. Warto je pokonać, żeby zjeść jedyny słuszny Pierekaczewnik, napić się prawdziwego kwasu chlebowego, czy ujrzeć bezkres podlaskiego pola. Tylko tutaj można dowiedzieć się kto jest Polską Królową Mleka. http://www.krolowamleka.pl/kim-jest-krolowa