Podróże bywają w różnych tonach. Rekreacyjnych i zarobkowych. Ostatnimi czasy ton jest zdecydowanie zarobkowy. Wyjazd porównywalny do wyjazdu za chlebem, serem i pracą. Jednak ten zarobkowy ton był specyficzny. Był to ton uderzeń szpachelki o ścianę. Wyjątkowo nieprzyjemny, podobny do warstwy dźwiękowej pisku przeciągania paznokci po szkolnej tablicy. Było to wielkie Szrrruruu!! ta onomatopeja nie oddaje całego dźwięku i przyjemności z bycia w pracy na budowie. Zajmowanie się dźwiękami pracy nie było jedynym co robiłem. Praca na budowie jest charakterystycznie odwrócona. Odpoczynek jest nagle przerywany pracą, całkiem z ukradka, bo znajduje cię majster. Praca na budowie przypomina zabawę w chowanego ale jest wynagradzana nie satysfakcją, a pieniądzorami. Nie będzie mowy o kładzeniu szpachli, trudach powożenia pełną taczką na zakrętach, układaniu terakoty czy mozaiki. Niestety będzie o mniej przydatnej czynności jaką jest jedzenie.
White House
Poruszanie się samochodem po Polsku stanowi wyzwanie na miarę najgorszej obelgi. Podróż z podlaskiej krainy na Śląsk, do Bielsko - Białej odbyła się bez zakłóceń, jeśli nie liczyć obiadu.
Ekipa wypracowała sobie zwyczaj, że podczas podróży do Warszawy i dalej będzie stołowała się w Białym Domku pod Zambrowem. White House, jak słusznie został nazwany przez kompanów jest miejscem tylko trochę przypominającym siedzibę Prezydenta USA. Blaszak z blachy trapezowej, w którym stołują się TIR - owcy i inni Globtrotterzy przemierzający Polsku jest mianowicie biały i oferta dań ma najlepszy stosunek ceny do ilości. Stosunek ten powinno się odnosić do jakości, lecz tego rodzaju klienteli nie da się dogodzić jakością. Jakość ustępuje ilości, widać to po cielesnym wyposażeniu stołujących się misiów z ciągników Man. Potrzeby misiów są odzwierciedlone nie tylko w podawanych porcjach, ale też w ich sylwetce.
Porcje są tak ogromne, że zjedzenie jednej mogło być rozłożone na 3 następne obiady. Ci bardziej oszczędni mogą mieć 6 dań.
Porcje są tak ogromne, że zjedzenie jednej mogło być rozłożone na 3 następne obiady. Ci bardziej oszczędni mogą mieć 6 dań.
Menu w White Housie jest mięsne i gdyby mogli sama karta była by z mięsa. Mięsko jest pod wieloma postaciami, są ziemniaki - zwane przez Ekipę bulwą do tego, niczym frytki w maku, zestawy surówek.
Karczki, rostbefy, befsztyki, kurczaki, gulasze są daniami głównymi, są one fundamentem, ostoją i siłą napędową blaszanej restauracji. Zamówiłem Świeżynkę z ziemniakami i zestawem surówek z nadzieją, że będzie to jedyne świeże mięso w menu. Okazało się lekko doprawionym wodnistym gulaszem z kawałkami mięsa. Wśród Ekipy największą popularnością cieszy się 0,5 l zupy gulaszowej za 7 złotych. Tylko 100 ml stanowi rosół, reszta to mięso, gdzieniegdzie pływa marchewka i grzybek, ćwiartka chleba jest podana w czerwonym, plastikowym koszyczku, a mogłaby być zastąpiona jakimś stekiem. Ekipa, jak i pozostali misie jedzą z telewizorem, mimo że siedzimy przy jednym stole. Telewizor stał sie dla nich nieodłącznym towarzyszem życia. Jedzą z nim, zaspiają przy nim i z nim, problem może być z gotowaniem i kąpaniem, wtedy zaczyna robić się elektryzująco niebezpiecznie.
Ekipa
Samochód, którym jechałem, co prawda nie miał gabarytów autobusu ale był wystarczająco wesoły. Całodzienna podróż zaowocowała dostarczeniem Ekipy do domku w Mesznej, niedaleko Bielsko - Białej, gdzie mieliśmy szpachlować w obu jednostkach mieszkalnych nowego bliźniaka. Meszna, po przekroczeniu jej granicy, została przechrzczona na Moszną. Ekipa lubi się w przekomarzać, przezywać i przedrzeźniać używając rubasznych określeń i żartów, Nazwa, która pochodzi od cieku wodnego lub pól pokrytych mchem została szybko zapomniana i Meszna stała się miejscowością ludzi z jajami.
| domek w Mosznej |
Góralski domek obudził w ekipie pragnienie polowania na dziki, sarny, jelenie i daniele. Tej samej nocy dziki dokonały dzikiej szarży na opadłe jabłka. Jeden z członków Ekipy był amatorem myślistwa i przed Ekipą natychmiast otworzyła się wizja złapania dzika i jego konsumpcji, triumfu człowieka nad dziką przyrodą.
Nie była to Ekipa z Warszawy, lecz budowlana ekipa z Meszna Hills. Związek z Ekipą z Warszawy mieli tylko po pracy - po 12 godzinach piwo było obowiązkową przekąska przed obiadem i stanowiło trunek którym żegna się mijający dzień.
Początkowo trudno było mi znaleźć porozumienie z Ekipę, jednak po 2 dniach całkowicie się zasymilowałem. Zacząłem używać ich języka. Przejąłem, zapomniany już, sposób mówienia polegający na dźwięcznym "l", wstawiania zaimka wszędzie tam gdzie jest on zbyteczny, zamieniania "się" kolejnością z czasownikiem. Szyk zdania został przestawiony szybciej niż zmienia swój szyk sprawny batalion, zaniknęło "ą" na końcu czasowników w 3 osobie liczby mnogiej i ostatecznie nauczyłem się kilku nowych zwrotów. Lata nauki poprawnego mówienia poszły w las razem z dzikami i sarnami. Powrót ten wiązał się z zapomnieniem nauczonych języków, poprawnego mówienia od którego drętwieje język na rzecz całkowitej swobody. Długo będę uczył się zapomnieć o powrocie.
Początkowo trudno było mi znaleźć porozumienie z Ekipę, jednak po 2 dniach całkowicie się zasymilowałem. Zacząłem używać ich języka. Przejąłem, zapomniany już, sposób mówienia polegający na dźwięcznym "l", wstawiania zaimka wszędzie tam gdzie jest on zbyteczny, zamieniania "się" kolejnością z czasownikiem. Szyk zdania został przestawiony szybciej niż zmienia swój szyk sprawny batalion, zaniknęło "ą" na końcu czasowników w 3 osobie liczby mnogiej i ostatecznie nauczyłem się kilku nowych zwrotów. Lata nauki poprawnego mówienia poszły w las razem z dzikami i sarnami. Powrót ten wiązał się z zapomnieniem nauczonych języków, poprawnego mówienia od którego drętwieje język na rzecz całkowitej swobody. Długo będę uczył się zapomnieć o powrocie.
Złote myśli na każdą pogodę i humor:
- o pogodzie: na pytanie jaka będzie jutro pogoda: będo padać gruzy i kamienie, kręgosłupy będo się wyłamywać i czaszki będo pękać. Sam pękałem ze śmiechu słysząc to ponownie i przy kolejnym razie też.
- O bogactwie: Dość biednie żyć! Matka, smaż całe jajko! Więc smażyliśmy całe jajka a nawet jajecznicę.
- o szybkości w pracy i w życiu: tylko chutko! albo nawet i chuciej! chùtkò pochodzi z języka kaszubskiego, a też z białoruskiego. Wdarło się w życie ekipy na tyle głęboko, że nic już nie robi się szybko.
- o ziemniakach: skrob bulwu, smaż bulwu, na obiad kilogram bulwy! Miłość do ziemniaka jest tu widoczna na każdym kroku, ziemniak wszedł nie pukając wprost z piwnicy, rozpanoszył się i stoi na środku w mundurku i obierkach. Ekipa powinna zasadzić się na drugi przewrót Kopernikański, lecz zamiast słońca krąży wokół ziemniaka.
- o ciałach niebieskich: o jezusku!
- o mieszaniu lub chodzeniu: nakaczałem dwa worki szpachli, gdzieś się tam kacza. Kaczki są oburzone tym porównaniem.
- o ekologii: Panie, u nas segregacja tak postąpiła: plastikowe do iglastego, odpady do liściastego, a butelki w krzaki.
- o gotowaniu: waryć, warenie, nawaryło się.
- o zbliżającym się jedzeniu: gdzie moja balszaja łożka, ja budu kuszać!
.
Wszystkie złote myśli Ekiipy są powtarzanymi dowcipami, lub ich kawałkami, które w różnych kontekstach nabierają nowego znaczenia. Weszły one do codziennego języka. Radio Chlew, projekt kulturowy nudzących się młodych ludzi ze wsi ma już swoje lata ale dalej jest żywy. Radio w krzywym zwierciadle przedstawiało Podlasie. Zaznaczam, że audycje niekiedy należą do mało wrażliwych. Stanowią esencję Podlasia. http://radiochlew.pl/
Szpachlowanie ścian wymaga wielokrotnego zaciągania gipsu lub szpachli stalową blichtówką. Podlascy fachowcy są w tym najlepsi. Śledzikowanie i zaciąganie wpływa pozytywnie na ich pracę, którą też mają we krwi.
Szpachlowanie ścian wymaga wielokrotnego zaciągania gipsu lub szpachli stalową blichtówką. Podlascy fachowcy są w tym najlepsi. Śledzikowanie i zaciąganie wpływa pozytywnie na ich pracę, którą też mają we krwi.
Risotto
Budowlańcy z racji wykonywanego zawodu mają duże zapotrzebowanie na energię. Nawet wtedy gdy już nie widzą własnych butów nie mogą przestać gromadzić jej zapasów. Posiłki na budowie są raczej tłuste i mało smaczne. Była mielonka, pasztet, kilogramy bułków chleba, pomidory, ogórki.
Nie miałem okazji ugotować na budowie. Mógłbym, jak Makłowicz, poruszać się wśród gipsów, blichtówek, wkrętarek i worków ze śmieciami obserwując widoki na góry styropianu i składowisko śmieci gotując na przenośnej, turystyczno - krajoznawczej kuchence. Nie są one popularne w warunkach budowlanych. W miejscu, gdzie czasami brakuje toalety, byłby to tylko zbyteczny luksus.
Poruszałem się z kuchni góralskiego domku w trakcie robienia dania czytałem skąd pochodzi risotto. Risotto oznacza potrawę z ryżu, a pochodzi z Włoch. Risotto spotykane jest pod niezliczonymi postaciami. Jest to danie świetnie nadające się do eksperymentów, uzupełniania i nadawania nowych smaków. Powinno być z włoskiego ryżu o specyficznej budowie ziarenek. Przypomina on małe perełki z połyskiem, uprawionego w regionie, gdzie bagna przekształcono w pola ryżowe, a ryż jest zbierany przez wyspecjalizowane, inteligentne maszyny, zaś wietnamscy emigranci zajmują się handlem. Nie miałem okazji ugotować na budowie. Mógłbym, jak Makłowicz, poruszać się wśród gipsów, blichtówek, wkrętarek i worków ze śmieciami obserwując widoki na góry styropianu i składowisko śmieci gotując na przenośnej, turystyczno - krajoznawczej kuchence. Nie są one popularne w warunkach budowlanych. W miejscu, gdzie czasami brakuje toalety, byłby to tylko zbyteczny luksus.
Fare risotto znaczy z włoskiego rozmawiać długo i owocnie. Ten związek frazeologiczny załatwia opis procesu przygotowywania. W czasie gotowania risotta powinno się rozmawiać, bo kucharz może umrzeć z nudów. Niestety nie miałem z kim rozmawiać, bo ekipa była w pracy a ja zostałem w chatce w charakterze kury domowej i studenta, by nawaryć obiad i uczyć się do egzaminu.
Risotto jest budowlane z powodu składników użytych do jego przygotowania. Niestety nie była to szpachla, gruz i piasek i nie było mieszane w betoniarce, co znacząco przyspieszyłoby jego przygotowanie. Jest budowlane z powodu Ekipy, która je pałaszowała i sporej ilości kalorii jaka przypadła na jedną porcję. Miłość Ekipy do ziemniaków nie pozwoliła mi zapomnieć o dodaniu ich do risotta, co tylko podwyższyło jego kaloryczność i sprawiło Ekipie niezmierną radość.
6 osób skonsumowało risotto ze składników:
- 3 szklanki ryżu,
- 6 szklanek rosołu z 3 kostek rosołowych z rosołu warzywnego, uszlachetnionego włoszczyzną i przyprawami,
- 6 ziemniaków pokrojonych w talarki, podgotowanych i usmażonych na oleju,
- 2 średnie cebule,
- puszka groszku i czerwonej fasoli,
- ser wędzony Gryficki, ok. 30 dag.
- majeranek, oregano, natka pietruszki,
- pół kostki masła,
- sól i pieprz jako nieodzowny składnik każdej potrawy.
| legitymacja uprawnia do otrzymania darmowej miski ryżu |
Istnieje wiele sposobów przyrządzania risotta. Gotowanie i piłka nożna ma tu wspólny mianownik. Są fanatycy i Ci, którym większą przyjemność sprawia obejrzenie gola niż lanie lub dostanie po mordeczce. Fanatyzm risotta przejawiałby się w dbaniu o każde ziarenko i dodany składnik, by jak najbardziej przypomniało, np. risotto alla millanese z szafranem i spór o potrzebę dodania do niego cebuli. Na fanatyczne risotto nie było czasu i składników. Moje nie mogło być ignoranckie. Zalanie ryżu rosołem i czekanie aż się w nim ugotuje było by zignorowaniem całego magicznego procesu gotowania, no i wyszłaby niesmaczna papka. Żegnając się z ignorancją poświęciłem czas na mieszanie. Aktywne przyrządzanie może trwać godzinę. Odpoczynek od mieszania trzeba przeznaczyć na dolewanie rosołu.
1. Przygotować wzmocniony bulion. Bulion drobiowy zalać wrzątkiem i dodać do niego włoszczyznę, liść laurowy, ziele angielskie, podgotować ok. 20 minut. W międzyczasie obrać ziemniaki, pokroić w talarki i wrzucić do gotującej się lekko osolonej wody na 10 minut.Wodę z ziemniaków zlać i usmażyć je w głębokim oleju, aż zbrązowieją.
2. Pokroić cebulę na ćwiartki i zeszklić na maśle w większym rondlu, gdy będzie gotowa dodawać ryżu. Dodając kilka łyżek naraz ryżu trzeba zatopić ryż w maśle, żeby każde ziarenko z osobna albo ich grupy użyły sobie maślanej kąpieli. Oczywiście, aby wszystkie ziarenka były równomiernie maślane, trzeba mieszać.
3. Po dodaniu ostatniej łyżki ryżu dodawać po pół łyżki wazowej gorącego rosołu pilnując podczas mieszania, aby ryż w całości wchłonął rosół.
4. Powtarzać, stopniowo dodając taką samą ilość ryżu aż skończy się rosół, a ryż będzie al dente. Pod koniec gotowania dodać groszek i fasolę. Zdjąć z ciepełka i wkroić cały wędzony ser by się roztopił.
5. Podawać na talerzu lub jeść prosto z garnka w zależności od apetytu.
Risotto dostało wędzonego posmaku dzięki rozpuszczonemu serowi. Ilość kalorii była adekwatna do zapotrzebowania Ekipy po całym dniu pracy, dodatkowo na ich talerzach pojawił się kawał mięsa w postaci domowych zrazów. Zjedli i chcieli dalej pracować. Powstrzymało ich tylko to, że nie mają płatnych nadgodzin. Mnie zaś niedługo potem czekała podróż samochodem do Anglii. Cierpienia i męki podróżowania zostały należycie wynagrodzone na miejscu - o czym następnym razem.
