Młode wino okazało się hitem w moich ustach. Przeczuwając, że wiele osób także zapragnie spróbować francuskiego hitu marketingowego kupiłem dwie butelki i na jedną z nich ogłosiłem konkurs - Facebook. Wszystko szło pięknie. Myślałem, że zwycięzca dostanie butelkę, gdyby nie fakt, że po drodze, już po losowaniu butelka ulega małej degradacji, a w podłogę wsiąkło tylko trochę trunku.
Zniszczenie to było o tyle smutne, że wino wylądowało na podłodze w kuchni. Skąd, pomimo szczerych chęci, już nie dało się go spić.
Akt losowania: hostessa losuje
Akt zniszczenia:
Zanim druga butelka niefortunnie wylądowała po awaryjnym locie ze stołu na podłodze, zdążyłem wypić pierwszą. Młode wino - Beaujolais Nouveau (wym. Bożole nuwo) było cierpkie, mocno fioletowe i zostawiało owocowy posmak. Najlepiej smakowało schłodzone do 12 st. C.
Zgodnie z powiedzeniem, że nie ma co płakać nad rozlanym winem. Nie płaczę ale jest mi smutno, bo jeszcze czuję jego zapach w kuchni. Mam nadzieje, że zapach ten wróci do mnie za rok i będę czuł go z kieliszka, a nie z podłogi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz