-->

piątek, 19 września 2014

Śliwkowy Manifest - śliwkowy dżem z prażonymi orzechami włoskimi i figą

Poranki są dziko dziwne, gdy nie ma śliwek. Dziwności braku śliwek nie da się w żaden sposób zrekompensować. Nie jest wcale im bliski dżem z aronii, borówki, czy truskawki. Dżem brzoskwiniowy jest zbyt żółty i słodki, porzeczkowy ledwie dosięga półeczki na której stoi upragniony śliwkowy. 


Manifest

Śliwki, dżemy i powidła z nich będą reglamentowane przez cały rok i aby zapobiec ich zepsuciu, jako władca kulinarnego półświatka zarządzę budowę chłodni w każdym mieście przeznaczonych tylko na śliwki. Reglamentacja zapobiegnie ich brakom w zimie i niedostatkom w lecie,  a także wielu śliwom pod oczami, będącymi rezultatem braku śliwkowego soku w krwiobiegu i miąższu w trzewiach. Dostawy śliwek będą wprost pod drzwi w mlecznych butelkach. Zostanie wprowadzony zwyczaj tarzania się w śliwkach bez pestek w każdy wtorek miesiąca. We czwartek zaś śliwki te będą konsumowali więźniowie polityczni wrodzy śliwkowemu rządowi.

Śliwkowy manifest będzie tylko pustym słowem bez rzeczywistego, wspomagającego go śliwkowego dżemu z prażonymi orzechami włoskimi i figą.

Śliwka w języku

Należyty hołd śliwkom został dawno oddany w języku. Sama śliwka jest oznaczeniem koloru, niebieskie, sinego, ciemnego wpadający w fiolet. Śliwami nazywane jest rodzaj drzew do których należą m. in.  brzoskwinia, czeremcha, czereśnia. Śliwka weszła do językowego krwiobiegu pod postacią kilku powiadeł. Najpopularniejszym z nich jest wpaść jak śliwka w kompot. Powstaje pytanie w jaki kompot. Gdyż kolejność jest zgoła inna, najpierw wrzuca się owoce do gara, a potem robi się kompot. Powiedzenie to, zatem musi mówić o jakimś mezaliansowym kompocie. Przychodząc nie w porę do dziewczyny jak śliwka węgierka możemy przestać liczyć na mezalians. Gładka aparycja tych kobiet jest nieziemska, jak smak śliwek.  
Dzisiaj, kiedy powiedzenie takie jak dostać czapkę śliwek i popalić, które oznacza mierny i mizerny polski zarobek, zostaje zastąpione wielofunkcyjnym męskim organem rozrodczym, jest mi trochę przykro z powodu zapomnienia o czapce śliwek. Całą czapę śliwek przytuliłbym z przyjemnością. Do tego wszystkiego jest także śliwowica, która jest trunkiem powodującym amnezję. 


"Spadła gruszka do fartuszka, 
A za gruszką dwa jabłuszka, 
A śliweczka spaść nie chciała, 
Bo śliweczka niedojrzała."

Dziecięcy wierszyk oddaje moją zanimizowaną i niedojrzałą miłość do śliwek i przetworów z nich. 

Śliwki występują i spadają nie tylko w postaci żywej prosto z drzewa, w dżemach i powidłach, ale także jako suszone. Suszone śliwki spadają oczywiście z suszonych drzew. Suche śliwki, czyli te pozbawione wilgoci, soku i żywotności. Ich niebagatelną zaletą jest to, że nie można zbytnio pobrudzić się łapczywie jedząc je bez opamiętania. Podobno suszone śliwki posiadają właściwości zdrowotne. Zawierają znaczną ilość witamin i pierwiastków, są dobrymi antyoksydantami, zawierają sporo błonnika, a śliwki suszone za pomocą dwutlenku siarki zapewniają czasami upragnione przeczyszczenie.
"Z powodu dużej zawartości witaminy K, regulującej proces krzepnięcia krwi oraz witaminy C, uszczelniającej naczynia krwionośne, śliwki powinny również zostać docenione przez kobiety zmagające się z pękającymi naczynkami. Zawarte w śliwkach przeciwutleniacze zapobiegają procesowi starzenia i powstawania zmarszczek."  http://www.codogara.pl/6804/suszone-sliwki/
Ostatnie zdanie cytatu powinno ostatecznie przekonać wszystkie panie i niektórych mężczyzn do wprowadzenia w życie założeń śliwkowego manifestu. 

Dżemor 

Ekscytację związaną z posiadaniem własnego dżemu śliwkowego doświadczam już od jakiegoś czasu. Najpierw był robiony dla mnie i to nie przez Pudliszki lub innego owocowego potentata, ale przez Izabl. Teraz moja kolej zostać potentatem, przynajmniej na dwa słoiki. 
Słoiki są niewielkie, raczej niskie i pękate i zawierają ilość dżemu wystarczającą na jedno śniadanie. Na moje śniadanie. 
 
Ile czego trzeba, by doświadczyć śliwkowego dżemu?
  
- dowolną ilość wydrylowanych śliwek,
- cukier - mniej niż połowę wagi śliwek lub w zależności od kwasowości śliwek trochę więcej,
- jedną świeżą figę,
- prażone orzechy włoskie,
- środek żelujący w odpowiedniej proporcji.

Prażenie orzechów

Prażenie może wydawać dawnym ożenkiem z miłościwą najstarszą kobietą jaka będzie chciała powiedzieć "tak". Jednak, gdy odnosi się do orzechów nie ma tego niebezpieczeństwa. Prażyć orzechy najlepiej jest w piekarnik, choć bliższa temu wydaje się patelnia. Piekarnik praży równo, egalitarnie i elegancko w kancik. Prażenie przeprowadzić w 160 stopniach (góra - dół na blasze) przez 12 minut. Można to robić dłużej by dostać orzecha prawie zdymionego o ostrym zapachu prażu. Nie wiem co dzieje se po 12 minucie przebywania orzechów w piekarniku. Doświadczalnie sprawdziłem tylko pierwsze 12 minut, co minutę próbując orzeszka.
dzem sliwkowy orzechy wloskie figa
Można by rozwodzić się i żenić rozmawiając na temat prażenia orzechów i
czasie, w którym stają się doskonałe. Istnieje olej z prażonych różnych prażonych orzechów, czyniony przez Le Blanc, podobno najlepszy na świecie z doskonale wyprażonymi orzechami. Obawiam się, że długo pozostanie poza moim zasięgiem. Rozważania te należy jednak przesunąć na później, a mianowicie na dzień otwarcia laboratorium w kuchni, które doświadczalnie sprawdzi ich doskonałość. Czas spędzony na wyczekiwaniu do otwarcia warto umilić kromką, bagietką lub bochenkiem z śliwkowym dżemem.

1. Wydrylować śliwki, przekroić je wzdłuż i wszerz po pestce i wyszarpać z trzewi pestkę. Obrać figę i pokroić w ćwiartki. Wrzucić pokrojone owoce do garnka nad średnim ciepełkiem. Mieszać co jakiś czas i puszczą sok.

2. W międzyczasie prażyć orzechy jak powyżej, wyjąć, odstawić, powąchać, zjeść kilka. Zachwycić się. Wrzucić odpowiednią ilość do słoika. Im więcej tym lepiej.

3. Zasypywać śliwki cukrem po trochu.

4. Gdy śliwki dojdą, puszczą odpowiednią ilość soku dalej je odparowywać mieszając co chwilę. 

5. Będąc napalonym na śliwki jak świnia na trufle użyłem tłuczka do ziemniaków, żeby doprowadzić owoce do stanu dżemu z dużymi kawałkami. 

6. Po 10 - 15 minutach albo, gdy zacznie gęstnieć, dodać środka żelującego. Mieszając analizować gęstość, pamiętając, że w słoiku odrobinę zgęstnieje.

7. Przelać gorący dżem do słoików pod nakrętkę, zamieszać, zakręcić, postawić na nakrętce na 10 minut, aby się zawekował. Po 10 minutach odwrócić na normalna pozycję. Czekać aż ostygnie, wstawić do lodówki, zamknąć lodówkę. 

Zaznaczam, że dżem ten ma charakter wyłącznie subiektywny. Przepisu nie konsultowałem z mamą, ani z innym wyrocznią. W okresie, gdy śliwki kosztują około 2 złotków za kilogram, brak dżemowego sukcesu jest mało prawdopodobny. Jeśli zaś, dżem nie spełni oczekiwań, oczywiście na zaproszenie, przyjdę z własną bagietką i zjem cały. 

Istnieje także wersja z chilli. Po wlaniu dżemu do słoika, a przed wekowaniem dodać pół łyżeczki sproszkowanego chilli i przemieszać. Pamiętać trzeba o tym, żeby dżem nie był zbyt słodki. 

Śliwkowego dżemu z chilli będą próbować w Kaboom! w kiosku 33 na Starym Kleparzu w okolicach sobotniego poranka. Jak wpadniecie z własnym pieczywem, ładnie poprosicie o kawałek dżemoru powołując się na posta, być może będzie Wam dane. Nie daje gwarancji, słoik był mały. 

Wracam do śliwkowego drzemania.

dzem sliwkowy orzechy wloskie figadzem sliwkowy orzechy wloskie figa