-->

niedziela, 12 października 2014

Nowy Chutney - dyniowo - jabłkowa robotnicza konfitura

chutney dynia czatnej dyniowy
Chutney. (czyt. czatni, czatnej, w ostateczności, czytaj, jak ja, chutnej.) Ta dziwna nazwa, z którą niedawno spotkałem się pierwszy raz wywołała tylko jedno skojarzenie. Nie było to skojarzenie kulinarne, ale krakowskie, miejskie. Z Nową Hutą.

Nowa Huta to Kraków, choć niektórzy, zarówno Ci mieszkający w Krakowie właściwym, jak i Ci z Krakowa - niewłaściwego -  Nowej Huty, widzieli by je oddzielnie. O ile chutney może zawędrować z Indii do każdego zakątka świata, to mieszkając w Krakowie można nigdy nie trafić na Nową Hutę, lub do Nowej Huty. Nowy Chutney poznał Nową Hutę. I ja też.

 

Nowa Huta

Gdy słyszę: "Mieszkam w Hucie", "Jadę do Huty", zastanawiam się jak ci wszyscy ludzie mieszczą się w jednym kompleksie wytwarzającym stal. Byłoby wydarzeniem na skalę światowej architektury, gdyby zamieszkali w przerobionych piecach hutniczych na małych komórki. Ci, którzy jadą do Huty, trwają jeszcze w erze przed połączeniowej, nie akceptując nowej rzeczywistości albo są rdzennymi Krakusami i w ten sposób pokazują swoją  odrębność. Nowa Huta była oddzielonym od Krakowa miastem zbudowanym od podstaw przez socjalistyczną władzę. Miasta musiały różnić się diametralnie. Różnicę tą było widać na początku w liczbie kościołów, stanie umysłów i ilości planowanej zieleni. Ale nie tylko, w Krakowie nie było kur na balkonach. Przesiedleńcy z okolicznych wsi nie mogli pozbyć się wrażenia, że kury są niezbędne, a z braku miejsca w mieszkaniu, zrobili kurnik na balkonie. 

Huta do dzisiaj jest zielonym miejscem. Jesienna aura sprawia, że staje się lekko bordowe co dodaje mu tylko gracji i klasy. Betonowe budynki są masywne i wydaje się, że mogłyby stać tam wiecznie. Symbol poprzedniego ustroju jakim jest Nowa Huta został zbudowany w nurcie architektury zwanym brutalizmem. Ta brutalność udziela się ludziom myślącym o Hucie jako miejscu betonowej pustki, gdzie nie ma miejsca na coś godnego uwagi. Te myślenie dotyczy też ludzi tam mieszkających. Jest to wyobrażenie, które i ja miałem do dzisiaj. 
Przejawia się ono w wyobrażeniu mieszkańca w stroju ludowym, czyli łysego gościa w dresie bez karku, pijącego piwo pod sklepem. Takich typków widziałem w niedziele, tyle że mieli dżinsy. Była to wersja kościołowa stroju ludowego. Po kilku godzinach spędzonych w Nowej Hucie przekonałem się do tego żeby być może kiedyś tam zamieszkać ale musiałbym mieszkać tam też w inne dni tygodnia. Jakoś bym sobie poradził, ale musiałbym kupić dres.

Aleja Róż jest wyłączona z ruchu samochodowego permanentnie. Na pewien czas wyłączony jest Plac Centralny, który przeżywa remont, chyba pierwszy raz od czasu, gdy został wyrzeźbiony pośrodku założonego miasta. Aleja Róż powinna być miejscem, w którym organizuje się wszelakie eventy. Zelektryzowałoby to przestrzeń Nowej Huty i powstałaby Nowa Nowa Huta pełna młodych ludzi, którzy dbają o swoją przestrzeń.


Chutney

Chutney to konfitura. Pochodzi z Indii i jest robiona w garnku. Chyba nie ma swojego odpowiednika w polskiej kuchni. Różnorodność chutneyów jest niebywała. Można go zrobić z wszystkiego co rośnie na drzewach lub w ziemi. No może nie z wszystkiego, nie widziałem chutneya ziemniaczanego. Chutney jest wytrawną konfiturą, najlepiej smakuje z wędlinami i serami, z chlebem lub ze słoika. Chutney' a jadłem w restauracji stylowej, ze stylem lat. 50, nie podawali go tam ale wyjąłem ze słoika. Restauracja miała wyszukany styl, a piwo w niej pili lokalsi.

Składniki, powinno starczyć na 4 x 500 ml słoiki.

  • 1,4 kg dyni
  • 4 dojrzałe pomidory, grubo posiekane
  • 500g jabłek, winne, mało słodkie, obrane i grubo posiekane
  • 1 cebula, też grubo posiekana
  • 125g rodzynek,
  • 125g brązowego cukru,
  • 2 łyżki soli,
  • 1 łyżka mielonego kolorowego pieprzu,
  • 1 łyżka mielonego czarnego pieprzu,
  • 750ml octu jabłkowego,
  • pęczek świeych ziół - tymianku i estragonu. 


    Przygotowanie:

    1. Kroimy dynię w pół i wydzieramy nasiona. Obieramy ją i siekamy na małe kubiki szerokości 1,5 cm. Pytanie jakiej długości mają być kubiki nie powinno być zadane. 

    2. Wkładamy lub wlewamy wszystkie składniki, oprócz ziół do dużego garnka. Doprowadzamy do wrzenia, po wrzeniu zmniejszamy ciepełko do tego stopnia, aby wszystko się wrzało, czyli gotowało się na wolnym ogniu. Uwolnionym płomieniu. Przygotowywać słoiki do wlewania, czyli wyparzanie - pkt 4. 

    3. Musi się delikatnie gotować, nieprzykryte przez ok 30 - 45 minut, dopóki dynia będzie miękka. Dobrym wyznacznikiem gotowości chutney'a jest szybkość penetracji octu. Ocet nie powinien szybko pojawiać się w rowku gotującej się konfitury po przeciągnięciu jej łyżeczką. Gdy wolno wypełnia tą szczelinę, to oznaka, że można wlewać do wyparzonych słoików. Tuż przed wlaniem go do słoików dodać grubo posiekane zioła.

    4. Wyparzenie słoików jest tak samo ważne jak wyparzenie gęby. Ci którzy, mają niewyparzoną mogą mieć liczne problemy. Należy umyć słoiki wodą z mydłem, spłukać gotującą się wodą i ostawić do ociekania, potem wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 st. C, aż do całkowitego wyparowania wody ze ścianek słoików. 

    5.  Przekładać chutney' a do gorących, wyparzonych słoików. 

    6. Chutney powinien się przegryźć z ziołami i octem. W celu przegryzienia trzeba go zostawić w chłodnym, zaciemnionym miejscu na 2 - 3 tygodnie. Może być przechowywany do 6 miesięcy. Oczywiście, gdy jest nieotwarty. Ten otwarty, trzeba zjeść z lodówki w ciągu 2 tygodni.


chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy

chutney dynia czatnej dyniowy


Przepis jest cudzy: chutney z bbc

Nowa Huta jest miejscem godnym odwiedzenia i to nie tylko z powodu, żeby zjeść tam chutney' a.