Chutney. (czyt. czatni, czatnej, w ostateczności, czytaj, jak ja, chutnej.) Ta dziwna nazwa, z którą niedawno spotkałem się pierwszy raz wywołała tylko jedno skojarzenie. Nie było to skojarzenie kulinarne, ale krakowskie, miejskie. Z Nową Hutą.
Nowa Huta to Kraków, choć niektórzy, zarówno Ci mieszkający w Krakowie właściwym, jak i Ci z Krakowa - niewłaściwego - Nowej Huty, widzieli by je oddzielnie. O ile chutney może zawędrować z Indii do każdego zakątka świata, to mieszkając w Krakowie można nigdy nie trafić na Nową Hutę, lub do Nowej Huty. Nowy Chutney poznał Nową Hutę. I ja też.