Poprzednie macarons były smutne, bo nie wyszły. Wyrzucaliśmy im ich porowatość, zbyt dużą ilość białka, ogólne pokręcenie i płaskie usposobienie. Zostały za kare zjedzone.
Z powodu tych też jestem smutny, bo szybko znikły. Mają tę słodką cechę, a gdy są różowe, znikanie przyspiesza.
Świat zwariował na ich punkcie, wszyscy je robią lub chcą je spożywać. Pewnie dlatego, że są małe jak tictaci i nie można przestać ich jeść. Tylko kalorie się nie zgadzają.
Makaroniki to słodkie ciasteczka bezowe na bazie migdałów. W trakcie ich robienia wiele rzeczy może pójść źle. Niezliczona ilość przepisów i porad dąży do doskonałości w tworzeniu tych małych dzieł o okrągłym kształcie i rozpływającym się nadzieniu. Chciałby mieć czas na analizę ich wszystkich i dojść do uniwersalnego przepisu. Takiego, który udaje się za każdym razem. Aby do tego dojść trzeba spędzić w kuchni dużo więcej czasu niż mam. Wyrobić ręki, oka, wagi i termometru nie da się w czasie jednej makaronikowej sesji. Ale sesje jedzenia makaroników chciałbym mieć codziennie.
Co może pójść źle:
- może się nie chcieć,
- białka mogą się nie ubić,
- migdały mogą być zbyt grubo zmielone,
- temperatura może być za duża,
- proporcje mogą być źle dobrane,
Do miski przesiać i wymieszać 200 g cukru pudru i 125 g zmielonych migdałów, dodać szczyptę barwnika spożywczego - tutaj w kolorze różowym z fioletowego barwnika, im więcej tym intensywniejszy. Migdały można zmielić samemu blenderem, lub kupić zmielone - ale wtedy też należy je przesiać, bo mogą popękać.
Do metalowej, suchej miski - wytartej do sucha i na sucho, wbić 3 białka jaj z 10 g cukru pudru. Ubijać mikserem, aż białko zacznie przyczepiać się do boków miski. Potem dodać 20 g cukru pudru i dokończyć ubijanie, aż białka utworzą charakterystyczne górki - dziubki po wyciągnięciu łopatek.
Połączyć białka z suchą masą, mieszając od dołu do góry silikonową spatjulą.
Na blaszkę do pieczenia położyć kartkę a4 z odrysowanymi kółkami o średnicy 2 cm, położyć na nią papier do pieczenia.
Rękawem cukierniczym nakładać równo masę, zostawić na godzinę na wolnym powietrzu, aby bąbelki uciekły z masy.
Potrzebne są dwie albo trzy blachy, za drugą serdecznie dziękuję sąsiadowi, którego przemiła właścicielka mieszkania wyposażyła w taki sam piekarnik.
Jak makaroniki będą się wietrzyły, można przekłuć bąble powietrza wykałaczką lub nożem. Makaroniki, jak ludzie, potrafią się regenerować.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 150 stopni na górną grzałkę. Wstawić na 12 minut. Wyjąć i poczekać aż ostygną, by je zdjąć.
Dodawać i składać z nadzieniem.
Nadzienie:
Porzeczkowe - 2 łyżki konfitury z czarnej porzeczki i 1 łyżka serka mascarpone. Wymieszać dokładnie. Warto dodać gęstą konfiturę.
Limonkowe - 2 łyżki serka mascarpone, 50 g cukru pudru i skórka z połowy limonki. Też pomieszać.




