-->

piątek, 2 stycznia 2015

Etnika bistro i cafe - fuzja smaków

etnika restauracja krakow jedzenie
Są restauracje, które mają swoją tożsamość. Zazwyczaj są związane z miejscem, w którym występują. Z krajem, miastem lub nawet dzielnicą. Jednoczą się z kulturą miejsca i tych których karmią. Kuchnia polska jest w Polsce, włoska i francuska, z racji tego, że świetnie się miesza, na całym świecie. Mieszanie kuchni i smaków, nie tylko przez wspólne istnienie obok siebie w menu, nazywa się kuchnią fusion. Dania, które jadłem w Etnice były tak smaczne, że mógłbym być potraktowany fuzją w drodze powrotnej. Umierając, nie żałowałbym żadnego kęsa.

Takie rzeczy, niestety się nie zdarzają. W Krakowie trudniej spotkać myśliwego niż miłośnika podmokłych i bujnych zieleni dorzecza amazonki przechadzającego się wśród miejskich zarośli z maczetą. Obie rzeczy nie kojarzą się smacznie. 

Mam niemiłą skłonność, że gdy doświadczę jakiegoś spełnienia, chciałbym umrzeć. Wiele razy zdarzało mi się to w łóżku, w nocy lub nad ranem. Rzadko zdarza mi się w kuchni, a jeszcze rzadziej przy restauracyjnym stole. 
Etnika jest różna jak etniczne pochodzenie ludzi. Czasami różnimy tylko jedzeniem, wyglądem, stylem noszenia czapki lub noszeniem dwupalczastych skarpetek. Etnika odznacza się też tym, że wygrała Foodstocka i to drugi raz z rzędu. A to nie byle jakie odznaczenie, bo od publiki, czyli tych, którzy zjedli i było im dobrze.
Pomysł na restaurację w takim stylu jest efektem wielu podróży do krajów z wyśmienitą kuchnią i zabierania przepisów autochtonom, oczywiście za ich przyzwoleniem. Można tu znaleźć smaki charakterystyczne dla krajów dalekiego i bliskiego wchodu i tych etnicznie bliższych - europejskich.

Istną fuzję smaków prezentuje menu i codziennie zmieniające się lunche w wybitnie przyjaznych cenach, zapowiadane na stronie facebookowej - etnika. Załoga też wydawała się wybitnie przyjazna. Mimo poniedziałku, padającego śniegu i jakiegoś blogera robiącego zdjęcia jedzeniu i mruczącego w trakcie jedzenia, potrafili zbytnio się nie śmiać.
A było przy czym mruczeć. 
Na początek odnalazłem siebie, moje uosobienie sprzed lat. Wypisz kropką w kropkę, ja. Zdjęcie pochodzi z elegancko wydanego przez Stowarzyszenie Tripanacja z Krakowa albumu Krzysztofa Sobczyka "Fotografia", fotografia pt. Nad jeziorem.
etnika restauracja krakow jedzenie

Gdy już odnalazłem siebie, a tym samym moje etniczne pochodzenie znad jeziora zostało potwierdzone. Mogłem przejść do czegoś znacznie przyjemniejszego, niż przypominanie sobie, w postaci zdjęciowego unaocznienia, poprzedniej figury. Nadeszło jedzenie. 

Brik

etnika restauracja krakow recenzja polendwiczka

Brik to specjalność kuchni tunezyjskiej, pieróg z nadzieniem z warzyw, baraniny lub tuńczyka z jajkiem. W Etnice, pierożek z ciasta filo lekko przypominający tatarskie kibiny, miał znacznie ciekawsze wnętrze. Gorgonzola z karmelizowanym jabłkiem stanowi tak wyśmienite połączenie, które może wynikać tylko z jednego. Gorgonzola rośnie razem z jabłkami i gruszkami na jednej wierzbie. Dlatego jest tak naturalna. A do tego pieczone soczyste buraki i sałatka z vinegrettem i orzechami włoskimi. Byłem skłonny wylizać tą piękną deseczkę do czysta, jednak powstrzymała mnie świadomość, że wiele osób robiło to przede mną. Na początku mówiłem o fuzji i już po przystawce mógłbym wyjść. Dobrze, że tego nie zrobiłem, bo nie zjadłbym najlepszej polędwiczki wieprzowej w moim krótkim życiu.

Polędwiczka wieprzowa z sosem figowym i dyniowym puree z chilli

etnika restauracja krakow jedzenie

etnika restauracja krakow jedzenie

Kochana świnka. Poświęciła się by oddać swoją polędwiczkę. Musiała być szlachetną świnią. Mogłoby to być jedno z wyjaśnień tak delikatnego i soczystego mięsa. Było by to głupie wyjaśnienie. Całkowicie pomijałoby kunszt kucharza, który je wysmażał. Panie kucharzu - Mateuszu, ponawiam moją matrymonialną prośbę! Złota klatka w kuchni czeka. Podobno nie ja jeden mam taką przygotowaną. I spodziewam się, że kobiety mają powabniejsze złote klatki.
Połączenie słodkiego sosu z figi i ostrego dyniowego puree wyszło pierwszorzędnie. Nic nie trzeba było dodać. Mógłbym kosztować i smakować każdy kawałek polędwiczki i gdy doszedłbym do ostatniego kawałka wszystko byłoby zimne i dawno sam bym się wyrzucił, z powodu gniewnych spojrzeń załogi. Ale to tylko czcze gdybanie. Wytrzymali by to, z powodu przyjaznej atmosfery jaka nastała, mógłbym się podzielić. Lecz niechętnie.

Jadłem świetne jedzenie i piłem niezłą kawę. Dobrze się składa, że nie mogę sobie pozwolić na wydawanie pieniędzy na niesmaczne jedzenie. Jeszcze mi się nie udało. Jeśli też chcesz dobrze wydać pieniądze - musisz zjeść swoje fuzjowe danie i zobaczyć, co ci etnicznie smakuje. Uczyń z tego swoje noworoczne postanowienie.

Etnika Bistro i Cafe Facebook
Etnika - strona i menu

4 komentarze:

  1. czy znalazłby się ktoś, kto zabrałby mnie tam na pyszną randkę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Och pewnie, tylko sprawdzę kandydatów w moim matrymonialnym zeszycie. W końcu przez żołądek do serca. Blondyn, brunet, rudy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, siwego mamy tylko Łyska. Raczej go nie wpuszczą do Etniki.

    OdpowiedzUsuń