Ból istnienia związany z porażkami w kuchni, zwany potocznie gehenną, pozwala uśmierzyć wściekły makaron, czyli penne all'arrabbiata.
Wściekłość Penne all'arrabbiata wzięła się z jego nazwy, gdyż arrabbiato oznacza wściekły, zły. Nieznana mi jest historia powstania tego sosu. Domniemywać można, że po zjedzeniu go jedzący staje się czerwony, jakby był wściekły. Być może był to mąż, który spodziewając się zwykłego bolognese jest to niemile zaskoczony przez już także wściekłą żonę szukającą zemsty za wyskoki męża spowodowane jego włoskim i temperamentnym stosunkiem do kobiet.
Ból istnienia w kuchni, który doprowadził do wściekłości mój temperament był związany z tartą z mandarynkowym kremem. Tarta ta była do wyrzucenia i powinna być wymazana z pamięci. Wiąże się z nią jednak jedna ważna lekcja, do tartownictwa i wypieknictwa trzeba czasu i cierpliwości. Wtedy zabrakło mi czasu, a cierpliwość, niestety, chwieje się już w podstawach. Z tej tarty mógłby powstać post ku przestrodze o tym, jak nie należy robić tart. Może niedługo, jak dojdę do siebie.
Dlaczego ten sos miałby wyleczyć z kuchennej gehenny?
Niepotwierdzone badania, graniczące z zaklinaniem rzeczywistości mówią, że ostre potrawy, dzięki zawartej w nich kapsaicynie walczą z bólem. Sposób jaki kapsaicyna walczy jest nietypowy, bo zamiast koić, krzywdzi. Uczucie palenia w gębie po zjedzeniu czegoś ostrego jest reakcją na ból. Naturalnym środkiem obronnym organizmu jest wydzielanie endorfin odpowiedzialnych za uśmierzanie bólu. Trochę działa na ból istnienia. Ale słodycze działają lepiej.
Sosu starcza na 2 osoby, a przygotowanie zajmuje ok. 10 minut.
Zacząć gotować odpowiednią ilość makaronów, najlepiej penne, lub fusilli. Rozgrzać łyżkę oliwy z oliwek na patelni. Posiekany ząbek czosnku i połowę posiekanej papryczki chili wrzucić na oliwę i smażyć chwilę. Na patelnie wlać krojone pomidory z puszki. Posolić do smaku. Redukować mieszając na wysokim ciepełku zawartość wody, do czasu, aż uzyska konsystencję gęstego sosu. Można wspomóc tłuczkiem do ziemniaków, aby rozbić pomidory. Zlać wodę z makaronów, przestudzić pod zimną wodą. Dodać sos do makaronów i wymieszać z nimi. Podawać posypane świeżą natką pietruszki, o której ja zapomniałem.
